Festiwal Opole 2017

bezchmurnie
Opole 8.8 °C

Program 54. KFPP OPOLE 2017

Festiwal na facebook'u!

Debiutantka: Barbara Kurdej-Szatan

Autor Redakcja

Opole zna jak własną kieszeń. Scena amfiteatru nie jest jej obca. Jednak w tym roku ponownie zadebiutuje. Wspólnie z Katarzyną Pakosińską poprowadzi SuperPremiery: -  Nasze wspólne cechy, jak poczucie humoru czy łatwość nawiązywania kontaktu, stworzą pozytywną mieszkankę - zapowiada Basia Kurdej-Szatan.

Grasz w teatrze i w serialu, śpiewasz, teraz czas na konferansjerkę?

Taaak, to jest szok! Prowadziłam już imprezy, ale na mniejszą skalę. Konferansjerkę SuperPremier zaproponowała mi pani Zuzanna Łapicka – Olbrychska, po tym jak zobaczyła mnie podczas prowadzenia benefisu Wojciecha Kępczyńskiego w Teatrze Roma. Przyznam, że taka praca bardzo mi się podoba, choć dziś jestem wyjątkowo zestresowana, bo jest to dla mnie bardzo ważny festiwal, na którym bywam co roku. Najpierw jako dziecko zbierałam autografy. Dziś dałam autograf małej dziewczynce i od razu przypomniało mi się jakie to było fajne! Później występowałam już z chórem. A teraz stanę sama na tej scenie, podpisana swoim imieniem i nazwiskiem. Mam nadzieję, że Kasia Pakosińska i Artur Orzech będą mi pomagać, i że wspólnie dotrawmy do końca, aczkolwiek boję się, bo to przecież stare wygi.

Jak współpracuje Ci się z Kasią Pakosińską?

Kasia to kabareciara, która co chwilę sypie żartami jak z rękawa. Ja również jestem wesoła, jak moja partnerka ze sceny, jednak na co dzień  uważam się za cichą osobę. Nasze wspólne cechy, jak poczucie humoru czy łatwość nawiązywania kontaktu, stworzą pozytywną mieszkankę. Bardzo dobrze nam się razem pracuje. Gdy doszlifujemy scenariusz i wystąpimy jeszcze na próbie generalnej myślę, że będziemy zgrane.

Czym zaskoczycie nas podczas koncertu?

Na razie jestem w ogromnym stresie i muszę sobie to wszystko poukładać, jednak przede wszystkim chcę emanować luzem, nie mogę przecież pokazać, że jestem zdenerwowana, choć adrenalina na scenie bardzo mnie buduje! Myślą przewodnią Premier jest piosenka „Roześmiana” i chodzi o to, aby było wesoło, publiczność dobrze się bawiła. Nie chcemy aby ten koncert wyglądał sztampowo, chcemy poprowadzić go bardziej swobodnie. Chcemy, aby nasz duet został zapamiętany!

Czyli razem z Kasią współtworzycie scenariusz koncertu?

Tak, wspólnie z reżyserem Markiem Bikiem. Spotykaliśmy się wcześniej w Warszawie, aby omówić koncepcję i pomysł na prowadzenie. Zaczęło się od prób „gadanych”, podczas których tworzyliśmy tak naprawdę nasze wypowiedzi, nawiązując do piosenek konkursowych. Jednak po pierwszych próbach w amfiteatrze spotkam się z Kasią i Arturem aby zmodyfikować scenariusz, dostosować go do nas.

Możemy spodziewać się odrobiny „zwariowanej blondynki”, którą znamy z telewizji?

Chcę być sobą. Na pewno nie będę tak wariować jak w reklamie, ale ja po prostu w życiu jestem roześmiana. Tego na pewno nie zabraknie.

Zaczęło się jednak od tej wesołej dziewczyny z reklamy i później lawina ruszyła.

Wszystko ruszyło tak nagle i w bardzo szybkim tempie. Było to ogromne szczęście. I szczerze mówiąc, mam teraz tyle pracy, że nie mam czasu zastanawiać się nad tym, jak wiele się zmieniło w tak krótkim czasie. Choć cieszę się z tylu propozycji, które teraz otrzymuję.To nowe wyzwania, nowe doświadczenia. Korzystam z tego ile mogę. Dzięki temu jestem teraz tutaj w Opolu.

Wystąpisz przed publicznością ze swojego rodzinnego miasta. Jakie to jest uczucie?

Och, to niesamowite! To dla mnie ogromny zaszczyt. Przez to, że ten festiwal jest tak ważny od tylu lat, to tym bardziej się stresuję. Chcę aby wszystko wyszło mi dobrze, jednak jest tu taka specyfika, że wszystko robi się na ostatnią chwilę. Tworzy to ten festiwalowy klimat i też dodaje kopa, pełnej mobilizacji. Czuję, że jakieś moje marzenia z dzieciństwa właśnie się spełniają.

Znajomi i rodzina pojawią się podczas twojego koncertu w amfiteatrze?

Oczywiście! Rodzina, przyjaciele, znajomi. Obecność obowiązkowa (śmiech). Będzie również mój mąż, z którym zaśpiewam w Opole Gospel Choir podczas niedzielnego koncertu Jubileuszowego. Będziemy towarzyszyć na scenie między innymi Krystynie Prońko czy Maryli Rodowicz.

Chór i konferansjerka, co w tym roku jest ważniejsze?

Występ z chórem na festiwalu to jest coś, co robiłam nie raz. Jest to dla mnie wspaniała rozrywka, odprężenie. Oczywiście też praca, jednak dająca wiele przyjemności. To mnie nie stresuje. Na pewno nie tak jak prowadzenie koncertu. Pierwsze moje prowadzenie festiwalowego koncertu. Na pewno będzie to ogromną przyjemnością, bo ja bardzo lubię taką adrenalinę. Jest to dla mnie ogromne przeżycie i na długo zapamiętam ten weekend.

Jak oceniasz opolski festiwal w porównaniu do festiwali stacji komercyjnych?

Dla mnie zawsze „Opole” było najważniejsze. Nie oglądam za bardzo innych tego typu wydarzeń. Nie mam na to czasu, ani też większych chęci. Zawsze byłam tutaj. To właśnie festiwal w Opolu obchodził 50-te urodziny, taka liczba edycji mówi sama za siebie. Myślę, że jest to najważniejszy festiwal piosenki w Polsce. Łączy on pokolenia i daje możliwość wypłynięcia na szerokie wody. 

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Łukasz Skrzypecki